27 11 10
poxorol
Ostatnio przez łamy Mrph przetoczyła się burzliwa dyskusja na temat ogólnej chujowości
polskich produkcji filmowych, śmieszności kultury celebryckiej wkraczającej do wspinania,
obciachowości sponsoringu i innych pierduł. Prawdę mówiąc intensywność dyskusji
i popatyczność przytaczanych argumentów mocno nas zdziwiła. Czytając z uśmiechem
fundamentalistyczno-moralizatorskie argumenty Eryka Wikinga i histeryczne kontrargumenty jego oponentów, dyktowane przez
urażone ego, przypomniał nam się rysunek jednego z naszych idoli, czyli Pana Janka Kozy, umieszczony
w którymś z ostatnich Przekrojów. A jak Pan Koza już coś narysuje to nie ma chuja we wsi.
(Przy okazji
ten rysunek nie jest żadną prowokacją wymierzoną w dobre imię sponsorowanych zawodników, ani tym bardziej Panów Sponsorów, bez których
'nie byłoby rozwoju'
- po prostu jest zabawny i a propos. Osoby bez poczucia humoru i dystansu do siebie
posimy o przeniesienie się na inne portale.)

więcej Kozy: http://www.fungun.republika.pl/koza/index.html
+ back + morpho/newsy
|
When I was a kid I used to pray every night for a new bicycle. Then I realised God doesn't work that way, so I stole one and prayed for forgiveness.
- Emo Philips
|
| |
|